Kontynuujemy nasz cykl rozmów o specjalnościach coachingowych. Dzisiaj rozmawiamy o Life Coachingu z Małgosią Leduchowską – trenerem i coachem, wykładowcą w Studium Zawodowym Coacha Biznesu i Szkole Coachingu Zespołowego i Grupowego Pracowni Coachingu NOVO.

Rafał: Czym jest life coaching? Czy można powiedzieć, że jest to specjalizacja coachingowa?

Małgosia: Najbardziej bliskie mi jest mówienie, że Life Coaching to ten sam coaching, tylko tematy są różne. Nie chciałabym nigdy stwierdzać, że Life Coaching różni się metodologicznie od Coachingu Biznesowego. Nadal mamy do czynieni z tym samym coachingiem, jakiego uczymy się w profesjonalnych szkołach. Nadal liczy się model GROW lub po prostu uważność na klienta. To dość istotne, by nie zapędzić się w sztuczne podziały. Natomiast specyfika Life Coachingu polega też na tym, że wydobywa się go ze struktur biznesowych. Zmiana przestrzeni w moim rozumieniu jest o tyle istotna, że też sprzyja rozmowie na określone tematy.
Life Coaching rozumiem też jako zbiór określonych specjalizacji. To znaczy, że zawiera w sobie sporo typów coachingu, tak jakby dziedzin, w których może specjalizować się coach.


Rafał: Po co klienci przychodzą do life coacha? 

Małgosia: Tak jak i do coacha biznesowego czy jakiegokolwiek innego – aby coś uporządkować, przyjrzeć się temu i spróbować tym „zarządzić”.

Rafał: A Ty z kim najczęściej pracujesz?

Małgosia: Osobiście mam duże szczęście pracować z klientami, którzy potrzebują coś sobie w głowie i w życiu poukładać. Dlatego nazywam siebie Life Coachem. Często dotykam tematów związanych z życiem zawodowym, ale też i tematy szeroko rozumianego rozwoju osobistego zdarzają mi się w procesach coachingowych, które prowadzę.

Rafał: Coaching rzeczywiście pomaga? Wiele negatywnych opinii o coachingu można ostatnio przeczytać w sieci? Że to ściema? Że to naciąganie na kasę?

Małgosia: Przyglądam się tym negatywnym opiniom na temat coachingu i zastanawiam się, z jakimi coachami mieli do czynienia Ci klienci, na ile chcieli wprowadzać w swoje życie zmiany i jak bardzo byli zmotywowani do pracy. Coaching może działać lub nie, bardzo dużo zależy od klienta, ale też wiele zależy od coacha. Jeżeli ktoś nie pracuje zgodnie ze standardami pracy tego zawodu, to trudno tu mówić o coachingu, a niestety jest to termin jeszcze mocno niezrozumiały dla większości społeczeństwa. Duża popularność coachingu ma to do siebie, że generuje zwolenników jak i przeciwników i to powoduje, że tak wiele negatywnych głosów da się usłyszeć chociażby w internecie.
Coaching może też wstrząsnąć. Czasem możemy coś o sobie, swoim zachowaniu, swoim stosunku do świata czy siebie się dowiedzieć. Nie zawsze jest to miłe. Czasem to zatrzymuje w procesie a czasem jest niesamowitym kopniakiem naprzód. Jeżeli nie będziemy wówczas pracować z profesjonalnym coachem, może dojść do jakichś negatywnych odczuć a to dalej generować negatywne opinie. Sama mam za sobą kilka procesów, w których mną „potrząsnęło” i gdyby nie to, że pracowałam z coachem, który doskonale zdaje sobie z takich efektów swojej pracy sprawę, mogłabym dziś mówić, że to coś nieprzyjemnego albo niepotrzebnego. Kto to wie?

Gdyby nie coaching nie byłabym tu gdzie jestem teraz. To mocne stwierdzenie, ale tak jest. Sama metoda da się adaptować zarówno do pracy z klientem, jak i ze sobą i właściwie to spowodowało, że udało mi się w 4 miesiące napisać książkę czy zdobyć środki na kolejny poziom rozwoju w zakresie bycia coachem. To tylko przykłady, bo nie tylko o zwiększenie własnej efektywności chodzi, ale jest to jeden z najczęstszych tematów, jakie pojawiają się na moich sesjach.

Rafał: Jak to się stało, że zostałaś life coachem? 

Małgosia: W wielu organizacjach, w których do tej pory pracowałam, nie było przestrzeni na taki czysty coaching, jakim lubię pracować. W biznesie dopuszczalne, a nawet pożądane są elementy mentoringu, a ja wolę dzielić się wiedzą jako trener, jednak nie w roli coacha. Tematy biznesowe, takie jak zarządzanie ludźmi czy praca nad celami typowo biznesowymi, jak zwiększanie własnych targetów sprzedażowych etc. To rzecz jasna są bardzo ciekawe procesy, ale łączą w sobie jeszcze trójpodział współpracy na coacha, coachee i sponsora. Nie zawsze klient jest chętny w ogóle pracować w procesie, do którego zachęca go sponsor. To również czynnik, który zadecydował o tym, że najpełniej o sobie mogę mówić, że właśnie jestem Life Coachem. Zgłaszają się do mnie osoby, które w 100% chcą i to jest bardzo ułatwiające pracę, podnosi też i moją skuteczność, bo takową muszę się wykazywać przecież wobec swojego klienta.

Rafał: Co trzeba mieć w sobie, aby być dobrym life coachem?

Małgosia: Żeby zostać Life Coachem trzeba mieć w sobie ciekawość człowieka, tego jak myśli i chcieć „rysować” sobie w głowie kolejne mapy tego, jak taki człowiek myśli. Napędza mnie to niesamowicie i ta naturalna ciekawość, zdolność do analizy danych, to wszystko pozwala mi na ekstremalną wręcz empatię i rozumienie wszystkiego, co może pojawiać się u mojego klienta. Im szybciej go zrozumiem, tym lepiej z nim pracuję. Oprócz ciekawości wskazałabym jeszcze jedną cechę: chęć nieustannego rozwoju i doskonalenia metod pracy. Gdyby się zatrzymać na 1 modelu i kilku narzędziach, nie udałoby się być life coachem użytecznym. To moje bardzo silne przekonanie, którego odzwierciedlenie widzę w otaczającym mnie świecie.

Rafał: Czy life coachingu trzeba się jakoś specjalnie uczyć? Nie wystarczy skończyć po prostu kurs coachingu?

Małgosia: Warto zacząć od szkoły coachingu. Warto doświadczyć najpierw metody, a później dokonać wyboru. Uczyłam się tak jak większość profesjonalnych i akredytowanych coachów, jednak moja natura ciągnęła mnie do tematów tzw. „life`owych”. Dlatego warto obcować z innymi coachami pracującymi w strefie Life. Nauczyłam się wiele poprzez studium przypadków, czynny udział w superwizjach czy właśnie studiując literaturę. Doskonalenie się jako coach – jest nieodłącznym elementem i nie wyobrażam sobie, bym kiedykolwiek o sobie powiedziała, że posiadłam wiedzę na ten temat. Nieustannie mam wrażenie, że dopiero tego wszystkiego dotykam, a to co dotknęłam, przekazuję w swoim kursie dla wszystkich coachów, którzy waśnie chcą być Life Coachami.

Rafał: Jakiś przypadek procesu coachingowego, który był dla Ciebie z jakiegoś powodu szczególny?

Małgosia: Szczególny przypadek procesu coachingowego to niezwykle efektywne 4 sesje z Klaudią Tolman, – Ryślicielką i trenerką myślenia wizualnego. (mam zgodę by o tym mówić). Miałam przyjemność towarzyszyć Klaudii w momencie podejmowania decyzji zakończenia pracy etatowej i rozpoczęcia działalności jako freelancer. Te 4 sesje były możliwe tylko dlatego, że Klaudia była gotowa do zmiany. Ta gotowość przekuła się w to, że pracowałyśmy nad najlepszą opcją wejścia na rynek Trenera Myślenia Wizualnego i budowania marki osobistej, tak by była ona dla Klaudii najbezpieczniejsza. Dziś szczególnie wzruszonym wzrokiem przypatruję się temu, gdzie podążyła moja była coachee. A jest najbardziej rozpoznawalną Trenerką Myślenia Wizualnego, jedyną Ryślicielką w Polsce (i nie tylko).

Rafał: Gdybyś miała wymienić techniki czy metody, które Ci się najlepiej sprawdzają w coachingu?

Małgosia: Zdecydowanie technika pracy z klientem zależy od niego samego. Nie powinno się narzucać metod czy narzędzi klientowi, a dawać mu swobodny wybór. To co mi się jednak sprawdza i a co klienci reagują bardzo entuzjastycznie to wszelkiego rodzaju karty i kości z obrazkami (Story Cubes), ale również uwielbiam wykorzystywać myślenie wizualne podczas sesji. Notatki w postaci szkiców, zachęcanie klientów do samodzielnego rysowania to również moje osobiste „sztuczki”, by do klienta praca docierała jeszcze innym kanałem niż tylko słuchowym. Trzeba pamiętać, że nasz klient może być jednym z 3 typów (kinestetykiem, słuchowcem lub wzrokowcem) i podobnie jak podczas szkoleń – warto do niego docierać różnymi kanałami.

Rafał: Dziękuję Ci za rozmowę.

Małgosia: Dziękuję.

 

Jeśli jesteś zainteresowana / zainteresowany bliższym poznaniem Life Coachingu, zapraszam Cię na e-kurs przygotowany przez Małgosię. Tutaj znajdziesz więcej informacji – LIFE COACHING.

Podobne wpisy:
Zarządzanie codziennością. O poczuci sensu życia, poprawie wydajności i o tym, jak coaching może być pomocny we wdrożeniu pożądanych zmian – wywiad z Magdą Kozioł.


Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: